Dziś

Temp: -2°C
1021 hPa
Temp: -2°C
1023 hPa
Bardzo cenną pamiątką z przeszłości Szczyrku jest, pochodzący z I połowy XIX wieku, tartak.
Z przykrością trzeba stwierdzić, że coraz bardziej ulega on zniszczeniu. Pierwotnie tartak był jedną z czterech
wałkowni na terenie Szczyrku. Wałkownia - folusz stał nad przekopanym lewym brzegu Żylicy.
Pierwszymi jego właścicielami byli Wajdowie. Oni to sprzedali folusz rodzinie Wagnerów, pochodzącej z Austrii.
Wagnerowie, gdy kupowali folusz, mieszkali już w Bielsku i byli znaną rodziną przemysłowców inwestujących w Szczyrku.
Z czasem przenieśli się do Szczyrku. W spisie domów szczyrkowskich Robert Wagner figuruje jako właściciel posesji nr 23.
Folusz - było to urządzenie o napędzie wodnym, służące do obróbki sukna wołoskiego.
Pod koniec XX wieku zaprzestano tej produkcji, a przywożono do wałkowni Wagnerów sukno produkowane w bielskich
fabrykach w celu obróbki. "W 1909 roku wałkownię przekształcono w tartak".
Zatrudniano wtedy robotników najemnych, a tartak dobrze prosperował. "W okresie okupacji hitlerowskiej tartak
przejął Niemiec Christianus", zaś "po 1945 najmłodszy syn Roberta Wagnera - Wilhelm i jego siostra Stefania Bieniek".
Z żalem trzeba stwierdzić, że ta wyjątkowo cenna pamiątka - zabytek ulega z roku na rok całkowitej dewastacji.
Obiekt marnuje się więc na oczach ludzi pamiętających okres jego świetności.
Odstraszający jego widok wzbudza także ciekawość turystów, zwłaszcza zagranicznych, ponieważ ruina tartaku mieści
się przy drodze wiodącej do bardzo popularnego hotelu "Harnaś".
Odrestaurowanie zabytku przypuszczalnie pochłonęłoby wiele funduszy. Szczyrk nie jest w stanie tego sfinansować.
Może stworzenie fundacji byłoby dobrym rozwiązaniem i uratowałoby tartak.
Przecież wszędzie w kraju i na świecie ratuje się zabytki, a nie czeka na ich samozagładę.