Dziś

Temp: -2°C
1021 hPa
Temp: -2°C
1023 hPa
Skiboby są jedną z młodszych dyscyplin sportów zimowych. Ich rodowód sięga jednak końca XIX wieku.
Pierwowzór skiboba zbudował bowiem w 1892 roku Amerykanin Stevens. W tamtych czasach pomysł jeżdżenia
po śniegu za pomocą skiboba nie zyskał jednak większej popularności. Kroniki Międzynarodowej Federacji
Skibobowej podają, że na Stary Kontynent skiboby "przywędrowały" na początku obecnego wieku.
Pierwsze oficjalne zawody w tej dyscyplinie rozegrane zostały w 1924 roku na trasach znanego
ośrodka sportów zimowych Cortina d'Ampezzo. Wówczas jednak sport ten pozostawał w cieniu żywiołowo
rozwijającego się narciarstwa.
Zainteresowanie tym sportem wzrosło ponownie po II wojnie światowej. Wielu byłych narciarzy,
którzy zostali okaleczeni podczas wojny, przesiadło się na skiboby. Pojazdem tym można było jeździć,
mając nie w pełni sprawne nogi. Takie wytłumaczenie wzrostu popularności skibobów zawodnikom
tej dyscypliny nie bardzo odpowiada. Jest jednak w nim sporo prawdy. Sport ten jest równie widowiskowy
jak narciarstwo i dostarcza uprawiającym go wiele emocji, a równocześnie jest chyba zdrowszy,
gdyż mniej obciąża nogi i stawy biodrowe.
Czym jest skibob? Jak sama nazwa wskazuje winien być połączeniem nart (z ang. "ski") oraz "boba",
czyli pojazdu na płozach, którym posługują się bobsleiści. Naprawdę jest jednak skrzyżowaniem
roweru z nartami. Ma ramę z ruchomą kierownicą zapożyczone od roweru, oraz płozy w kształcie
krótkich nart. Tylna część wraz z siodełkiem jest amortyzowana za pomocą sprężyn.
Uzupełnieniem są małe narty przypinane do nóg skibobisty. Narty te umożliwiają bezpieczne
ślizganie się nogom skibobisty oraz ułatwiają kierowanie pojazdem. Polskie skiboby były wytwarzane
w latach 70-tych i 80-tych przez Bydgoskie Zakłady Rowerowe w ramach tzw. produkcji ubocznej.
W drugim półwieczu kończącego się XX wieku, skiboby stawały się coraz popularniej sze i stopniowo
przekształciły się w sport wyczynowy. "Pod auspicjami FIS rozgrywane są corocznie Mistrzostwa
Świata oraz cykl zawodów o Puchar Świata (podobnie jak u narciarzy) w slalomie specjalnym,
slalomie gigancie, w supergigancie, w zjeździe i kombinacji".
Na polskich trasach narciarskich skiboby były już dość popularne w 1969 roku.
W tym też roku odbyły się pierwsze zawody skibobowe w Szklarskiej Porębie.
W 1971 roku powstała Społeczna Komisja Skibobowa z siedzibą w Jeleniej Górze. Z kolei w 1985 roku
beskidzcy działacze utworzyli Polski Związek Skibobowy z siedzibą w Skoczowie. W 1980 roku Brenna
stała się jednym z najważniejszych ośrodków tego sportu w Polsce. Trenerzy Karol Cholewa
i Wiktor Tlołka wyszkolili wielu wspaniałych zawodników. Do klubu LKS "Beskid" Brenna trafił jako
trener były alpejczyk mgr Wojciech Bydliński. W latach 1986-1990 był szefem wyszkolenia PZSb.
Startował również w zawodach. Do sekcji skibobów trafiła jego córka Urszula urodzona w 1977 roku.
Początkowo trenowała ona, podobnie jak czynił to w młodości ojciec, konkurencje alpejskie.
Po kilku latach uprawiania narciarstwa okazało się, że zbytnie obciążenia zagrażają jej stawom kolanowym.
Lekarz zalecił sport mniej obciążający nogi. Ula przesiadła się więc na skiboby i wkrótce okazało
się, że była to trafna decyzja. W 1989 roku jako 12-letnia młodziczka zdobyła dwa złote i dwa brązowe
medale na MS w Imst (Austria). Zarząd PZSb dołożył Uli do tych medali półtorametrowej wielkości lalkę
podczas spotkania z medalistami ww mistrzostw. "Wiadomości Sportowe" pisały:
"Ula z Va (...) wywalczyła wśród młodziczek dwa złote i dwa brązowe medale.
Jej pierwszymi trenerami - jeszcze w szkole narciarskiej - byli Dorota Caputa i Eugeniusz Kanik".
Niezwykła wszechstronność Urszuli i wytrwały trening sprawiły, że odnosiła liczne sukcesy.
Wielokrotnie zdobywała mistrzostwa kraju jako juniorka i seniorka, a w ko-lejnych mistrzostwach
świata zdobywała nowe medale, np. w 1992 roku w Oberwiesenthal srebrny medal w slalomie supergigancie
(S1SG), brązowy w slalomie specjalnym (SIS); w 1994 roku w Wiśle identycznie; w 1995 roku w Semmering
(Austria) - trzy srebrne medale w slalomie gigancie (S1G), slalomie specjalnym (SIS) i kombinacji
(K); w 1996 roku w Mais (Włochy) - brązowy medal w slalomie specjalnym (SIS) oraz na Mistrzostwach
Świata seniorów w Villach (Austria) - brązowy medal w slalomie specjalnym (SIS), co uważane
jest za największy sukces polskich skibobistów. Urszula rozpoczęła pełną sukcesów karierę będąc
zawodniczką LKS Brenna.
Od roku 1996 występowała w barwach Stowarzyszenia Sportowo-Rekreacyjnego "Sokół" w Szczyrku.
O tym stowarzyszeniu będzie jeszcze mowa w dalszej części rozdziału. Przykład taty Bydlińskiego
i siostry Urszuli sprawił, że brat Jakub (ur. w 1979 roku) też wsiadł na "śnieżny rower".
Od 1992 roku Jakub zaczął startować w tych samych mistrzostwach co siostra.
Na mistrzostwach świata w Oberwiesenthal (w 1992 roku) zdobył brązowy medal w S1SG,
czwarte miejsce w SIS, piąte w K i szóste (Destna - Czechy) zajął piąte miejsce w slalomie
równoległym (SIR). W tym samym roku zdobył trzy tytuły mistrza kraju podczas Mistrzostw Polski
rozegranych w Ustro-niu. W artykule zatytułowanym: "Złote rodzeństwo" pisano:
"klasą dla siebie była Urszula Bydlińska (...), która zdobyła komplet złotych medali wśród seniorek.
Podobną kolekcją może także pochwalić się jej brat Jakub - bezkonkurencyjny w grupie juniorów".
Dalsze sukcesy to mistrzostwa świata juniorów i dwa tytuły wicemistrza świata oraz 3-krotne
mistrzostwo Polski w 1997 roku. Jakub trenuje nadal pod okiem ojca oraz instruktora Wiesława Hankusa
w SS-R "Sokół". W 2000 roku zdobył tytuł wicemistrza Polski. Urodzony w 1988 roku najmłodszy syn
Maciek rozpoczął również bardzo wcze-śnie jeździć na nartach i jest im wierny.
Często towarzyszy mu mama - Anna. Wziąwszy pod uwagę przebieg kariery taty, siostry i starszego brata,
można żywić nadzieję, że z Maćka wyrośnie kolejna sława beskidzkich skibobów.
Tak, jak snowboard zakorzenił się w Szczyrku za sprawą rodziny Kaimów, skiboby trafiły do zimowej
stolicy beskidów dzięki rodzinie Bydlińskich oraz działaczom SS-R "Sokół" i LKS "Beskid" Brenna.