Dziś

Temp: -2°C
1021 hPa
Temp: -2°C
1023 hPa
Wśród mieszkańców Szczyrku, którzy rozsławili swoją rodzinną miejscowość, na pierwszym miejscu znalazł się JOZEF MAREK
- najmłodszy biskup, sufragan wrocławski. Wszyscy rodowici szczyrko wianie mówią o nim jako o człowieku wiel-kiego ducha,
wybitnych zdolnościach i niezwykłej pracowitości.
Przedwczesna śmierć wyrwała spośród synów beskidzkiej ziemi jednostkę nieprzeciętną będącą u początku świetnie
zapowiadającej się kariery naukowej i obdarzoną głębokim kapłańskim powołaniem. Ten wspaniały człowiek urodził
się jako najmłodsze spośród ośmiorga dzieci Józefa Marka i jego żony Katarzyny Agaty z domu Przybyła.
Józef przyszedł na świat 10 marca 1932 roku. Miał czterech braci (Jana, Jakuba, Antoniego i Rudolfa) oraz trzy
siostry (Genowefę, Julię i Annę). Do dziś żyją tylko brat Rudolf i siostra Genowefa. Przyszły biskup ochrzczony
został w szczyrkowskim, parafialnym kościele pod wezwaniem św. Jakuba Starszego Apostoła, 12 marca 1932 roku,
przez księdza proboszcza Mariana Terleckiego. Lata dziecięce spędził w domu rodzinnym. Podczas okupacji niemieckiej
stracił ojca. Wraz ze swoim rodzeństwem pozostawał na utrzymaniu matki. Po śmierci ojca w roku 1941,
Józef pracował jako pomocnik w restauracji u Wawrzynka prowadzonej przez Brandta.
Pracowały tam również dwie starsze siostry Józefa.
Po wojnie, w 1945 roku, uczęszczał do szkoły podstawowej w Szczyrku. Sakrament Bierzmowania
otrzymał 30 sierpnia 1947 roku. Po ukończeniu szkoły podstawowej sam zdecydował o wyborze szkoły średniej.
Brat Rudolf doskonale pamięta ten moment, kiedy: "budując dom z najstar-szym bratem, Józek nagle rzucił wszystko
i pojechał zapisać się do szkoły średniej". Ogólnokształcącą szkołę średnią im. Adama Asnyka w Białej ukończył
w 1952 roku, składając egzamin dojrzałości. Za namową księdza Jana Martinczaka (ówczesnego proboszcza kościoła
pod wezwaniem św. Jakuba w Szczyrku) wstąpił do wrocławskiego seminarium.
Po zakończeniu studiów dnia 23 czerwca 1957 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa metropolity
wrocławskiego Bolesława Kominka. Zaraz po studiach został skierowany na Katolicki Uniwersytet Lubelski, gdzie podjął
się pracy na Wydziale Prawa Kanonicznego. Przez następne lata pracował jako wikariusz w parafiach archidiecezji
wrocławskiej: Głuszynie, Jedlinie Zdroju i Nowej Soli. Był prefektem i wykładowcą w seminarium duchownym.
Dnia 28 czerwca 1961 roku został promowany i uzyskał tytuł doktora prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie
Lubelskim. Promotorem pracy doktorskiej był ówczesny dziekan Wydziału Prawa ks. bp Jan Nowicki.
Jako doktor został skierowany do pracy duszpasterskiej w charakterze wikariusza substytuty w Jedlinie Zdroju.
Pracując bezpośrednio w tej parafii z wiernymi, był bardzo lubianym i szanowanym księdzem. Pozyskał sobie serca
parafian do tego stopnia, że czynili oni starania, by pozostał w ich parafii w charakterze proboszcza na stałe.
Nie inaczej było w parafii św. Mikołaja w Nowej Soli i Głuszynie. Dnia 27 czerwca 1962 roku został mianowany
prefektem Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Zlecono mu prowadzenie wykładów z teologii moralnej.
W dwa lata później, 20 czerwca 1964 roku, został powołany na notariusza Kurii Arcybiskupiej we Wrocławiu.
W 1966 roku arcybiskup mianował go referentem diecezjalnym duszpasterstwa rodzin. W rok później,
13 października 1967 roku, zostały mu zlecone wykłady prawa kanonicznego w Arcybiskupim Seminarium Duchownym.
Powierzono mu także szczególne zadanie - prowadzenie dokumentacji o kwalifikacjach duszpasterzy.
W 1968 roku wyjechał za granicę w celach naukowych. Przebywał w ośrodkach naukowych w Wiedniu, Innsbrucku,
Rzymie i Paryżu. Kiedy pogłębiał swą wiedzę we Francji, pojawiły się pierwsze objawy choroby.
Podczas zapalenia żyły zauważono nadmierną krzepliwość krwi. Od roku 1968 ta dolegliwość powtarzała
się co jakiś czas. Powróciwszy do kraju w 1969 roku, ksiądz Józef został mianowany sędzią Sądu Duchownego
Arcybiskupiego we Wrocławiu. W tymże roku objął obowiązki kanclerza Kurii Arcybiskupiej.
Ojciec Święty Papież Paweł VI, 22 października 1970 roku, odznaczył godnością kapelana honorowego (prałata).
18 lutego 1971 roku został mianowany wikariuszem generalnym archidiecezji wrocławskiej. W kwietniu 1973 roku
otrzymał nominację na generalnego kanonika archikatedralnej kapituły wrocławskiej.
W tym samym roku 5 listopada 1973 roku Ojciec Święty powołał go na godność biskupa pomocniczego we Wrocławiu.
W archikatedrze wrocławskiej 27 grudnia 1973 roku o godzinie ll00 odbyła się konsekracja biskupa nominata.
Uroczystościom przewodniczył schorowany kardynał Bolesław Kominek, a głównym konsekratorem był kardynał
Karol Wojtyła. W uroczystościach wzięła udział liczna delegacja z rodzinnej parafii wraz z rodziną
i duszpasterzami. Rodzina księdza biskupa zasiadała w prezbiterium. Szczególną uwagę wszystkich
uczestników konsekracji zwracała matka biskupa - staruszka licząca 86 lat. Najbardziej wzruszającą
chwilą był moment "gdy wykonsekrowany ksiądz biskup uklęknął przed swoją Matką prosząc Ją o błogosławieństwo".
Biskup Józef Marek na swoje godło biskupie obrał słowa: "Służyć Prawdzie i Miłości".
Miał wówczas niespełna 42 lata. Był najmłodszym biskupem w Polsce - synem beskidzkiej ziemi, urodzonym w Szczyrku.
Cieszył się cały Szczyrk, dumna była jego rodzina. Powtarzano we wszystkich domach:
"Mamy biskupa krajana, ajakiego młodego". Biskup w wolnych chwilach "odwiedzał mamę i rodzeństwo.
Wizyty były jednak coraz rzadsze, bo przybywało mu obowiązków" wspomina bratowa - żona brata Rudolfa.
Po konsekracji miał uroczystość w naszym kościele parafialnym. Potem od-prawił Mszę świętąw kaplicy w Salmopolu.
W kaplicy znajdująsię poświęcone przez niego stacje Drogi Krzyżowej. W 1976 roku biskup Józef zachorował bardzo
poważnie. Skrzep we krwi spowodował tzw. zator w płucach. W 1977 roku odbył podróż do Rzymu. Stamtąd poleciał
samolotem do NRF, gdzie przeszedł szczegółowe badania kliniczne. W sierpniu 1977 roku poddał się operacji w Szpitalu
Onkologicznym we Wrocławiu. Trzeciego stycznia 1978 roku o godzinie 1700 dostał silnego krwotoku.
W tym dniu sporządził testament. W obliczu ciężkiej choroby wykazywał har ducha i bohaterstwo.
Pomimo cierpień był zawsze pogodny i bezgranicznie wdzięczny lekarzom. Swoim najbliższym podczas wizyt powtarzał:
"będzie jak Pan Bóg zechce" albo: "plany ludzkie to nie plany Boże". W przeddzień śmierci kazał ubrać się do trumny,
a kiedy ujrzał na policzkach księży łzy, zawołał ze zwykłym sobie uśmiechem: "księże doktorze odwagi, męstwa - to jest
decyzja Pana Jezusa". Zmarł 3 marca 1978 roku w pierwszy piątek miesiąca o godzinie O15. Odznaczał się wielką radością
i pogodą ducha. Ta radość biła, tryskała z jego twarzy. Cechowały go obowiązkowość, pobożność i roztropność.
Był serdeczny, otwarty, oddany swemu powołaniu bez reszty i miłujący Kościół Święty.
Obrzędom ostatniego pożegnania 6 marca 1978 roku przewodniczył kardynał Karol Wojtyła, który 4 lata wcześniej
konsekrował księdza Józefa Marka na biskupa. Ciało zmarłego spoczęło w grobowcu biskupów wrocławskich
na cmentarzu św. Wawrzyńca. Na uroczystości pogrzebowe do Wrocławia pojechały 3 autokary wiernych z jego
rodzinnego Szczyrku. W kościele parafialnym, w którym ochrzczono zmarłego biskupa, odprawiono żałobną Mszę świętą.
Szczyrk okrył się żałobą. Odszedł najsłynniejszy syn Szczyrku - rodak biskup Marek. Długi czas opłakiwano
go w rodzinnym mieście, wspominając mile, czule, z wielkim uznaniem i uszanowaniem.
Z inicjatywy młodszego rodaka - księdza Romana Marka w 10 rocznicę sakry biskupiej przy kościele św. Jakuba
Apostoła umieszczono tablicę pamiątkową z brązu. Stoi ona na kamiennym obelisku obok przykościelnego ołtarza
polowego. Tablica poświęcona została przez biskupa Stanisława Smoleńskiego - sufragana krakowskiego, a ufundowała
ją najbliższa rodzina biskupa Józefa Marka.
Odwiedziłam brata biskupa - pana Rudolfa Marka. W jego domu, w jednym z pokoi umieszczone są pamiątki po biskupie.
Na honorowym miejscu umieszczony jest portret biskupa. Pod nim znajduje się oryginał papieskiej bulli Ojca Świętego
Pawła VI z dnia 10 listopada 1973 roku mianujący księdza Józefa biskupem wrocławskim. Oto słowa bulli:
"Uznaliśmy za wskazane, wyznaczyć Ciebie, Ukochany Synu obdarzyć Cię godnościąbiskupią zwłaszcza kiedy
bierzemy pod uwagę Twojąprzy- kładną pobożność i roztropność oraz wszystkie cechujące Cię zalety,
konieczne w sprawowaniu urzędu biskupiego". Dokument ten jest oryginalny, podpisany przez dostojników
watykańskich i opatrzony pieczęcią Ojca Świętego. Ponadto w dwóch szafach znajdują się osobiste rzeczy
biskupa, które w testamencie darował bratu. Wyszłam wzruszona. Ten na pozór "normalny" pokój jest
prywatnym muzeum, w którym czuje się atmosferę kultu dla niezwykłego człowieka. Sądzę, że takie wartościowe
i oryginalne pamiątki po tak sławnym rodaku powinny znaleźć bardziej eksponowane miejsce.
Wierzę, że biskup Józef był kochanym bratem pana Rudolfa, ale przede wszystkim był on księdzem, biskupem,
służył Kościołowi i swojej parafii rozsławiając jej imię. Nie każda parafia ma tak czcigodnego rodaka.
Miejsce pamiątek po takiej nieprzeciętnej osobowości powinno być przy kościele
(może tym zabytkowym), a nie w domu prywatnym.