Dziś

Temp: -2°C
1021 hPa
Temp: -2°C
1023 hPa
Antoni Łaciak urodził się 23 czerwca 1939 roku w Szczyrku. Był synem Józefa Łaciaka i Julii Łaciak z domu Wieczorek.
Miał trzech braci (Jana, Jakuba i Józefa) oraz dwie siostry (Annę i Marię). Jako 3-letnie dziecko wraz z całą rodziną
został wywieziony do obozu pracy w Lyskach pod Opolem. Jak podaje pismo Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich
w Polsce - Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Opolu: "Pan Antoni Łaciak od dnia 13 lipca 1942 roku do czerwca 1943
roku przebywał w "Polenlager 56" w Lyskach, a następnie został wraz z rodziną deportowany w głąb Niemiec do Arolsen".
Należy wyjaśnić, że obozy Polenlager były zorganizowane i administrowane przez SS, a całodobową służbę wartowniczą
pełniły w nich oddziały żandarmerii. W obozach tych więziono wyłącznie ludność polską z powodu polskiej przynależności
narodowej. To w pełni wyjaśnia, w jakiej patriotycznej rodzinie urodził się i wychowywał przyszły wicemistrz świata,
nasz rodak. Ojciec jego zmarł w obozie pracy w Niemczech niedługo przed zakończeniem II wojny światowej.
Matka - wdowa w 1945 roku powróciła z dziećmi do Szczyrku i odtąd ona zajęła się utrzymywaniem całej, licznej rodziny.
W dzieciństwie, jak każde dziecko w Szczyrku, Antek bardzo lubił jeździć na nartach.
Po ukończeniu Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki uczył się zawodu murarza, pracując ze swoimi braćmi
przy budowach od świtu do nocy. Wtedy też wstąpił do LZS-u w Szczyrku. Pierwszym jego trenerem był spokrewniony
z nim Antoni Wieczorek. Dużo czasu (każdą wolną chwilę) spędzał na treningach lub przygotowaniach skoczni do zawodów.
Antek (tak o nim mówią w Szczyrku) kochał sport i wszystko, co się z nim wiązało. Służbę wojskową pełnił w marynarce
w Ustce, skąd po przysiędze przeniesiono go do Zakopanego do Wojskowego Klubu Sportowego. Jako zawodnik WKS Zakopane
został zakwalifikowany do drużyny na mistrzostwa świata FIS organizowane w Zakopanem w 1962 roku.
Wtedy nie należał jeszcze do faworytów zbliżających się mistrzostw. Wprawdzie odniósł zwycięstwo w łącznej punktacji
w międzynarodowych konkursach w Wiśle i Zakopanem w styczniu 1962 roku, ale nikt nawet w myślach nie przypuszczał,
że może on być "wschodzącą gwiazdą" narciarstwa światowego. Był główną sensacją mistrzostw świata FIS w Zakopanem
i bohaterem konkursu skoków na Średniej Krokwi. W pierwszej kolejce oddał najdłuższy skok. Zaskoczył tym wszystkich:
innych zawodników, licznie zgromadzonych widzów i sędziów: "Sędziowie za tak piękny i długi (71,5 m) skok przyznali
mu stosunkowo niskie noty". Po drugiej serii skoków był na czwartym miejscu. Prowa-dzenie objął Norweg - Engan.
Z napięciem oczekiwano rezultatu trzeciej kolejki skoków. "Norweg Engan skoczył 70,5 m, lecz wyżej punktowany przez
sędziów, otrzymał Złoty Medal" i tytuł mistrza świata. Polak, Antoni Łaciak, otrzymał srebrny medal i tytuł
wicemistrza świata. W sytuacji, gdy do punktacji liczyły się dwa najlepsze skoki, wszyscy uważali, że złoty medal
należał się Polakowi Łaciakowi.
W Zakopanem panowała radość i wielki entuzjazm. Na ramionach wiwatujących kibiców Antoni Łaciak został zaniesiony
do hotelu "Imperial". Jak wspomina jego żona: "mąż do końca życia uważał ten werdykt sędziów za niesprawiedliwy.
To ja byłem mistrzem, a nie Norweg Engan - mówił. Był nieznany w międzynarodowej czołówce narciarzy, a osiągnął
takie wspaniałe wyniki. Z napięciem oczekiwano więc startu Antoniego Łaciaka w konkursie na Dużej Krokwi.
Czy potwierdzi swoją wysoką formę i klasę? Zawodnik nie zawiódł oczekiwań kibiców i Polaków. Zajął szóste miejsce.
Po mistrzostwach świata powrócił do swojej uroczej miejscowości ze srebrnym medalem, 5 tysiącami złotych nagrody,
poczuciem krzywdy z powodu decyzji sędziów, ale zadowolony i dumny z tego, co osiągnął.
Antoni Łaciak, mało znany mieszkaniec Szczyrku, powrócił z Zakopanego "jak Grek z olimpiady, wszystkim znany
i przez wszystkich kochany - witany". Cała Polska mówiła o Antku Łaciaku ze Szczyrku i jego skokach. On rozsławił
Szczyrk i stał się jego chlubą. Po mistrzostwach świata Antoni Łaciak wziął udział w lotach narciar- skichwKulm.
Oddał ładne skoki długości: 122, 122, 118, 123 i zajął wysokieszóste miejsce.
W skokach na Memoriale Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny był drugi. Dobrą kondycję zademonstrował również
na zakończenie sezonu w Skandynawii. W Finlandii zajął 6 miejsce, w Szwecji - 7. Szczyt jego kariery przypadł
na 1962 rok. Po powrocie z wojska w 1963 roku podjął pracę w "Energoaparaturze" w Buczkowicach - nadal będąc
członkiem kadry narodowej. Jego trenerem kadrowym był mgr Mieczysław Kozdruń. W tym roku w łącznej klasyfikacji
dwóch konkursów skoków (Wisła, Szczyrk) zajął 2 miejsce. Wywalczył mistrzostwo Polski ex aeąuo z Ryszardem Witkę.
Wygrał międzynarodowe zawody w Le Brassus (Szwajcaria). Znalazł się również w pierwszej dziesiątce Turnieju
Czterech Skoczni. O popu-larności Antoniego Łaciaka świadczy m.in. fakt, że otrzymał Srebrną Syrenkę - nagrodę
gazety "Sportowiec". Otrzymał również tytuł pierwszego sportowca województwa krakowskiego za 1962 rok w konkursie
organizowanym przez redakcję "Tempa" oraz WKKFiT w Krakowie. Po olimpiadzie w Innsbrucku, w 1964 roku, Antoni Łaciak
zrezygnował z syste-matycznych startów. Odczuwał już wówczas silne bóle kręgosłupa. W tym też roku (4 kwietnia)
ożenił się z Marianną Laszczak z Biłej. Po urodzeniu się starszego syna Ryszarda pracował w COS Szczyrk jako
kierownik obiektów sportowych.
Wśród jego licznych dyplomów znajduje się dyplom z 1966 roku za VI miejsce w zawodach w Wiśle Malince.
Można więc stwierdzić, że pomimo choroby, czasem uczestniczył w lokalnych zawodach. Miłość do sportu była
silniejsza od choroby. W 1968 roku urodził mu się drugi syn Jakub. Antek Łaciak marzył, aby synowie jeździli
na nartach. Marzenia się jednak nie spełniły. Starszy syn jest mechanikiem samochodowym, a młodszy tapicerem.
Jeżdżą na nartach dla przyjemności. Jego wnuczki Patrycja i Katarzyna tez jeżdżą na nartach.
Może one spełnią marzenia dziadka - wicemistrza świata, a może wnuk Szymon. Przecież pewne cechy
i predyspozycje się dziedziczy. W późniejszych latach swojego krótkiego życia Antek zaczął poważnie niedomagać
na kręgosłup. Choroba była wynikiem "nadmiernego podnoszenia ciężarów na treningu" - mówi żona Marianna Łaciak.
Do choroby kręgosłupa dołączyła się choroba wieńcowa. W ciągu roku Antoni Łaciak przebywał 3 razy w Sanatorium
w Ustroniu, nie licząc pobytu w Szpitalu w Bystrej. W końcu lekarze namówili go w 1989 roku na operację serca,
która odbyła się w Szpitalu w Ochojcu. Operował go dobry chirurg prof. Bochenek. Operacja trwała około 24 godzin.
Wszystko wskazywało na to, że się udała. Serce jednak nie podjęło pracy po odłączeniu aparatury.
Pan Antoni zmarł 6 lutego 1989 roku po operacji, pogrążając w smutku i żałobie rodzinę, narciarzy
i mieszkańców Szczyrku. Odszedł z tego świata w mroźny, śnieżny, zimowy dzień - wymarzony na narty, ale już
nie dla niego. Pożegnano wspaniałego sportowca, dobrego męża i ojca, dla którego narty stały się przyjemnością,
pracą i bólem, a w dalszej konsekwencji śmiercią. Mam nadzieję, że wszyscy go pamiętają i pamiętać będą, a jego
liczne puchary i srebrny medal znajdą odpowiednie, godne miejsce - może w Izbie Sportu.